wtorek, 1 maja 2012

Some time in New York

Ostatnio miałam mało czasu, przynajmniej nie na tyle, żeby móc spokojnie usiąść i napisać notkę. Okazuje się, że to, czego nie napiszę - zapominam, i teraz jest mi trudno wszystko przywrócić. Zostają zdjęcia.




To niesamowite jak szybko czas leci, w Nowym Jorku byłyśmy już ponad miesiąc temu. Pogoda nam dopisała, bo gdy tutaj trzeba było ubrać zimową kurtkę, tam kwitły już kwiaty na drzewach, a temperatura nie spadała poniżej dwudziestu stopni.













Chociaż w zamyśle było uwiecznienie w tle Mostu Brooklińskiego, to prawdziwym bohaterem drugiego planu stał się Paweł aka Henio.



O! Pamiętam, że jadłyśmy nowojorskie muffinki i moja była znacznie pyszniejsza niż ta Majki :D






Na koniec cholernie popularna woda Poland Spring, niepochodząca z Polski.
Idę na spacer, bo pogoda zastępuje mi wszystko, co potrzebne do życia <3

1 komentarz:

  1. goszja a co ty robisz niu ja ? skad się tam wziełas?

    OdpowiedzUsuń