niedziela, 8 kwietnia 2012

Wielkie

Dziś pierwszy dzień świąt, a dla mnie właściwie minęły. Wróciłam z Krakowa w Wielki Czwartek, Wielki Piątek spędziłam chodząc i jeżdżąc do lekarzy, a w Wielką Sobotę zaliczyłam z rodzinką długi spacer do mojego przyszłego domu.


Na nieszczęście, jedna babcia, która przyjechała na święta, przywiozła ciasto budyniowe, z którym (wraz z mamą) uwinęłyśmy się dość szybko, a druga babcia upiekła moje ulubione - czekoladowe, ale tego pozbyłam się sama, dość egoistycznie. Nie wiem, po co na święta przygotowuje się tyle jedzenia. Kiedyś było to zrozumiałe, w końcu na co dzień nie można było sobie pozwolić na wiele, bo w sklepach świeciło pustkami. Ale teraz? Teraz niczego nie brakuje. I strasznie dużo jem codziennie, a w święta jeszcze bardziej strasznie dużo, aż czuję się jak taka Grażynka Balon!

1 komentarz:

  1. śliczne zdjęcie:) to prawda, na święta robi się masę jedzenia ale przeważnie tylko oczy jedzą:)
    zapraszam do siebie w wolnym czasie:)
    http://mesmerize87.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń